Menu

Marudzić każdy może

Marudzić każdy może- czyli jak nie zwariować w dzisiejszym świecie. Blog poświęcony własnym przemyśleniom oraz jest to próba podzielenia się ze światem tym co mi w głowie siedzi.

Co dalej?

kr3cik91

Większość zdaje sobie to pytanie przy okazji ukończenia studiów, zmiany pracy lub też podczas ważnych decyzji życiowych. Ale nie o tym dzisiaj będzie. Ostatnio często rozmyślam nad tematem związanym z życiem po życiu. Wiem, że dla społeczeństwa, które deklaruje w 97% przynależność do kościoła katolickiego, takie pytanie może brzmieć jak herezja, ale tak właśnie jest. Dlaczego w ogóle młoda osoba, która ledwie ma na karku te 24 wiosenki zastanawia się nad życiem wiecznym? Przecież dla tak młodej osoby, całe życie stoi otworem, morze możliwości etc. No, ale chyba po prostu zmęczenie popchnęło mnie w stronę takich rozważań. Czy coś z tego wyniknęło? Odpowiedź znajdziecie w środku tekstu.

Dwie drogi

Od małego wpajano mi do głowy, że po śmieci czeka mnie albo nagroda za dobre życie, albo kara i wieczne potępienie. Cóż nie ukrywam, marna perspektywa. Co prawda jeszcze chyba nikomu nie udało się potwierdzić w jakiś sposób istnienia tych miejsc, więc póki co dane jest mi jedynie wierzyć. Bo skoro deklaruję wiarę w Boga to przyjmuję też wszelkie Jego nauki. Jednak człowiek nie byłby sobą gdyby nie próbował w jakiś sposób potwierdzić lub też zaprzeczyć pewnym dogmatom. Jak już wcześniej wspomniałem nikt nie dokonał jeszcze takiego odkrycia. Kiedyś dziadek opowiedział mi o pewnym eksperymecie, który miał na celu udowodnić, że dusza człowieka istnieje. Duncan MacDougall w 1901 zbadał umierającą osobę, podczas przejścia na drugą stronę i oszacował, że człowiek w chwili zgonu traci ok 21 gramów, czyli mniej więcej tyle ile waży kromka chleba. Eksperyment został powtórzony na psach i żaden w czasie zgonu nie stracił na wadze. Wniosek może być tylko jeden. Mimo wszystko pokrywa się to z nauką kościoła, że tylko człowiek posiada duszę. Idziemy dalej. Cały czas mam mieszane odczucia, co do tej nagrody i kary. Ponieważ wszyscy duchowni nauczają, że Bóg nas kocha, że jest to Ojciec, który kocha wszystkich ludzi i przebacza każdemu, kto tylko wrazi szczerą chęć poprawy. Cóż, nie doświadczyłem osobiście Bożej miłości (chyba). Za to wiem, że prawdziwą miłością potrafią obdarzyć rodzice, niekonieczni ci biologiczni.  Niejednokrotnie popełniałem błędy, czasem te błahe a czasem te poważne. Jednak wiem, że moi rodzie albo mnie wspierali, albo próbowali czegoś nauczyć. Oczywiście czasem zostałem ukarany, ale głównie na własne życzenie. Jednak nigdy się nie odwrócili ode mnie. Cóż, a przynajmniej nigdy nie skazywali mnie na wieczne potępienie. Czy na siłę próbuję pokazać, że wiara to zbędny wymysł? Absolutnie nie! Szczerze wierzę, że istnieje jakiś byt, ale niekoniecznie zgadzam się ze wszystkim, co głoszą duchowni, ponieważ to tylko ludzie, a człowiek bywa istotą słabą. Poza tym wystarczy zobaczyć jak szybko potrafi namnażać się plotka.

Zupełnie z innej beczki

A teraz czas na odpowiedź odnośnie moich przemyśleń oraz co z tego wynika. Niedawno byłem świadkiem pewnej rozmowy w mojej rodzinie. Wujek opowiadał o swoich doświadczeniach związanych z umieraniem i powrotem do życia. Cóż, miał w swoim życiu taki epizod, że chorował na serce, leżał w szpitalu i w pewnym momencie pompa stanęła.  Wszystkie urządzenia pokazywały zgon, a dwóch lekarzy próbowało go reanimować. Próbowało to chyba dobre określenia, ponieważ jeden lekarz jak zobaczył odczyty z monitora to stwierdził, że i tak już nie ma czego ratować, natomiast drugi zawziął się i prowadził czynności ratujące życie. Kilka prób, za którymś razem, serducho zaskoczyło i wujas wrócił do swojego ciała. Niby normalna czynność, jednak przy wypisie wujek podziękował młodemu lekarzowi za uratowanie życia. Na pytanie, dlaczego tak sądzi, przytoczył "młodemu" cała rozmowę, którą słyszał podczas swojej reanimacji. Mimo, że serce nie pracowało, krew nie krążyła to umysł nadal rejestrował pewne bodźce. Po tym wydarzeniu, wujek szczególnie zaczął się interesować tematyką życia po życiu. Zgłębiał tę wiedzę z książek, przy czym jednocześnie uzyskiwał odpowiedzi na pytania, które zrodziły mu się podczas całego życia. Na początku słuchałem jego teorii bez większego zainteresowania, jednak z czasem i we mnie coś zaskoczyło i słuchałem z dużym zaangażowaniem. Po kilku latach wujek stworzył teorię na życie po życiu. Wszystko, co nas otacza to obieg zamknięty. Generalnie osoby, które czyniły zło mogą uzyskać odkupienie po śmierci. Po zakończeniu swojego doczesnego życia, każdy układa sobie na drugiej stronie pewnego rodzaju scenariusz na nowe życie. Cały świat jest wypełniony nie tylko istotami żywymi, ale również duszkami, które unoszą się nad ziemią ok 1 m. (Przyznajcie brzmi to póki, co śmiesznie). W momencie, kiedy taki duszek, napisze swój plan odradza się, jako nowa istota na ziemi. Dzieci są bardziej podatne na kontakt ze światem duchów oraz przez pewien czas pamiętają swoje poprzednie życie. Z czasem dawne wspomnienia są wymazywane przez wspomnienia doczesne. Wujek twierdzi, że jest na świecie osoba, która podobno jest już na ziemi po raz 57, jest to medium, które ułatwia kontakt osobom żywym z zaświatami. Podobno spisała swoją wiedzę na temat życia po życiu w książce. Generalnie nietrudno dostrzec było sobie pomyśleć, że członek mojej rodziny ma świra. Szczególnie mając z tyłu głowy wszystkie dotychczasowe nauki kościoła.  Co zatem sprawiło, ze nie puściłem słów wujka miedzy uszami? Oczy, nigdy chyba nie widziałem, aby ktoś tak głęboko wierzył w to, co mówił. Oczywiście spisana relacja w internecie to nie to samo, co usłyszenie tego na żywo.  Jednak mnie skłoniło to do dalszych rozważań.

Tak więc drogi czytelniku. Według nauki kościoła oraz teorii mojego wujka masz wybór. Ale zostawiając już te rozważania. Przyszłość jest niepewna, może dlatego życie nigdy nie będzie nudne. Poza tym co to za frajda znać odpowiedzi na wszystkie nurtujące nas pytania i iść przez życie jak po sznurku. Chwile niepewności też są potrzebne. To tak jak z prezentem gwiazdkowym, będąc małym dzieciakiem nigdy do końca nie wiesz, czy nie znajdziesz pod choinką rózgi.

Mariusz Grabowski



© Marudzić każdy może
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci