Menu

Marudzić każdy może

Marudzić każdy może- czyli jak nie zwariować w dzisiejszym świecie. Blog poświęcony własnym przemyśleniom oraz jest to próba podzielenia się ze światem tym co mi w głowie siedzi.

2049 - czyli wizja nadchodzącej przyszłości

kr3cik91

Tytuł: 2049

Autor: Rafał Cichowski

Wydawnictwo: NOVAE RES

Rok wydania: 2015

W obecnej chwili jednym z poważniejszych zmartwień przeciętnego człowieka jest praca, ewentualnie jej brak. Dopiero na drugim planie pojawia się zdrowie i ewentualna rodzina, którą przecież trzeba za coś wyżywić.  A teraz wyobraź sobie miejsce bez tych wszystkich problemów. Miasto gdzie życie jest harmonią, gdzie posiadasz idealną pracę, perfekcyjne mieszkanie, gdzie nigdy nie pada deszcz, a wszyscy mieszkańcy są uśmiechnięci i przyjaźnie nastawieni. Brzmi niczym bajka? No niestety nie do końca. Rafał Cichowski stworzył Ketrę, miasto jak ze snów. Czy miasto w chmurach oddzielone od normalnego świata wysokim murem jest spełnienie marzeń, czy może jest to więzienie, gdzie ludzie żyją w wiecznej iluzji? Na to pytanie auto odpowiedział w bardzo fajny sposób, jaki? Zachęcam do zapoznania się z książką, a tymczasem przechodzimy do meritum.

X ... IX

Robert Welkin to mieszkaniec Ketry i zarazem główny bohater, który zmierzy się z rzeczywistością, na którą w żaden sposób nie był przygotowany. Wszystko zaczęło się w strefie A, gdzie Rob żył w dostatku nie martwiąc się o sprawy przyziemne jak praca, pieniądze czy zdrowie. Pewnej nocy został aresztowany w swoim własnym mieszkaniu i wyprowadzony niczym pospolity przestępca. Niejednokrotnie widziało się na filmach jak służby specjalne w zorganizowany sposób pacyfikowały delikwenta, jednak w takich przypadkach delikwent wiedział, za co czeka go kara. W przypadku Roberta sprawa nie była tak klarowna. Bo co złego mógł zrobić człowiek poświęcający się swojej pracy oraz stroniący od towarzyskiego życia? Odpowiedź poznajemy stosunków szybko, ponieważ według władz, Pan Welkin przebywa na terenie Ketry nieleganie, tzn. nie posiada prawa do mieszkania w podniebnym mieście. Jego proces to gra, a dokładniej teleturniej, który sam pomagał stworzyć. Crmie Factor, to publiczne sprawy sądowe, których praktycznie nie da się wygrać. Robert jest przekonany o swojej niewinności, ponieważ uzyskał prawo do przebywania w Ketrze dzięki ojcu, który był jednym z budowniczym zamkniętego miasta. Jednak według dowodów przedstawionych na wizji rozwód rodziców nastąpił przed powstaniem Ketry, a co za tym idzie, Rob wraz z matką przebywali nielegalnie w mieście ze snów.

VIII ... VII

Po oczywistej przegranej w procesie Pan Welkin został pozbawionych wszystkich środków do życia, jakie zgromadził przez lata pracy i został wygnany ze strefy A wprost do miasta poza murem.  W strefie B nie było urządzeń kontrolujących pogodę, nie było luksusów. Właściwie to jedyne co tam czekało to bieda, bezrobocie i korki. Czyli można stwierdzić, że normalne życie, z którym każdy z nas musi się borykać. Robert znalazł się w nowym środowisku odarty z godności z kontem, na którym została umieszczona mała kwota, aby bohater mógł przetrwać okres bezrobocia. Pierwsza myśl Welkina to alkohol. Może uda się przetrwać ten koszmar lub też się z niego wybrudzić. Robert zmuszony był zamienić swój luksusowy apartament na zatęchłą norę. W dodatku wspaniała Ketra nie mogła pozostawić nieszczęśnika bez pomocy i opieki.  W ramach programu aklimatyzacji w nowym miejscu Robertowi została przydzielona terapeutka, którą miała za zadnie pomóc się przyzwyczaić bohaterowi do nowej rzeczywistości. Almeida, młoda psychoterapeutka, zdecydowanie zbyt młoda i niedoświadczona, aby zajmować się przypadkiem Roberta. Czujecie ironię? I słusznie!

VI ... V

Cóż prawdziwa droga Roberta zacznie się w momencie, kiedy jego CV zostanie wystawiona na giełdzie pracodawców. Gdzie przedsiębiorcy analizujący przydatność delikwenta do pracy i licytują się nawzajem, niczym dzieciaki o konsolę na portalu aukcyjnym. Smutna perspektywa, że za kilka lat, człowiek stanie się przedmiotem, w jeszcze większym stopniu.  Leonard Constantine to nie tylko przyszły pracodawca Roberta, to również gangster i przedsiębiorca, nieukoronowany władca strefy B. Od tego momentu książka zdecydowanie nabiera tępa, można stwierdzić, że staje się brutalna. Seks, morderstwa, pieniądze, alkohol i kobiety, brzmi jak dobry przepis na film? Jak widać nie tylko. Dość o fabule, czas na indywidualną ocenę.

IV ... II

Co moim zdaniem zdecydowanie zasługuje na pochwałę? Okładka, to bardzo mocny punk, mimo, że nie powinno się oceniać książek po okładkach. W niej zaprojektowana cała historią, którą poznajemy podczas lektury. Rafał Cichowski od samego początku pokazuje, że miał pomysł na swoją książkę. Cała historia jest prowadzona w bardzo spójny sposób. To trochę tak jakby autor prowadził czytelnika za rękę i nie pozwalał mu się zgubić czy tez stracić wątku. No właśnie, książka napisana jest w bardzo lekki sposób, przez co nie zanudza. Pierwsze 100 stron? Nawet nie zauważyłem, kiedy je przeczytałem. Niejednokrotnie potrafiłem odkładać książki na półkę w momencie, kiedy zaczynały mnie nudzić, po jakimś czasie do nich wracałem, ale zawsze z dużym trudem. Właściwie 2049 to książka na jeden dzień. Pewnie większość zastanawiała się kiedyś jak może wyglądać przyszłe życie. Rafał Cichowski przedstawił swoją wizję, zamkniętego miasta, które jest u szczytu rozwoju technologicznego. Jednak życie w takim miejscu okupione jest wysoką ceną, którą z czasem każdy będzie musiał zapłacić. Czy warto? A teraz, na czym książka traci, przynajmniej moi zdaniem.  Moim zdaniem cała książka została spłaszczona. Część wątków można by spokojnie bardziej rozbudować, pewne rzeczy wręcz się prosiły, aby je wyjaśnić. Chyba po prostu czuję niedosyt, chciałbym więcej. Poza tym czytając 2049 odczuwałem wrażenie jakbym pewne sceny gdzieś już wcześniej widział. Ale to może tylko takie moje odczucie.

I...

Podsumowując, 2049 to mocna pozycja, która zasługuje na przeczytanie. Jeśli miałbym posłużyć się tu skalą od 1 do 10, to w moim odczuciu, książka Rafała Cichowskiego zasługuje na mocne 7. Styl pisania Rafała Cichowskiego bardzo mi odpowiada i momentami książka faktycznie wywoływała uśmiech na mojej twarzy a czasami wciągała niczym światowej klasy film akcji. Tak jak pisałem wyżej, czuję niedosyt i mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości powstanie taka pozycja jak 2050. Szczerze polecam.

Kumamayo!

Mariusz Grabowski

 



© Marudzić każdy może
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci