Menu

Marudzić każdy może

Marudzić każdy może- czyli jak nie zwariować w dzisiejszym świecie. Blog poświęcony własnym przemyśleniom oraz jest to próba podzielenia się ze światem tym co mi w głowie siedzi.

Absurd goni absurd

kr3cik91

Ostatnio na portalach internetowych można zauważyć dyskusje jakie prowadzone są pomiędzy zwolennikami jak i przeciwnikami pomysłu na nową ustawę. Dotyczyć ona ma zezwolenia osobom posiadającym prawo jazdy kategorii B na poruszanie się motocyklem o pojemności do 125 cm3. W moim własnym odczuciu jest to pomysł zupełnie nietrafiony, żeby nie powiedzieć chory. Zakładam, że osoby posiadające oraz uczestniczące w ruchu drogowym na jednośladach posiadają podobne zdanie jak ja. Zakładam, bo pewności mieć nie mogę.

Gdzie logika,  gdzie sens?

W celu prowadzenia pojazdów takich jak samochód czy motocykl dotychczas były wydawane zezwolenia. Przyporządkowane one były do specjalnych kategorii, takich jak kategoria B dla samochodów oraz kategoria A dla motocykli. Już z samej nazwy można zauważyć, że jednoślad i pospolicie zwane auto to dwa różne typy pojazdów i nie można ich ze sobą porównywać. Tym bardziej kierować nimi posiadając tylko jedną kategorię prawa jazdy. Dlaczego?  Większość osób kierujących pojazdem samochodowym nie zdaje sobie sprawy z faktu jakim są zagrożenia związane z jazdą motocyklem. Przykładami mogą być:

  • brak wiedzy na temat jak zachowuje się jednoślad na mokrej nawierzchni,
  • brak umiejętności hamowania awaryjnego motocyklem,
  • niewiedza związana z podmuchami wiatru,
  • nieumiejętność zachowania się na drodze w przypadku występowania pęknięć oraz szyny tramwajowe.

Powyższe przykłady nie odzwierciedlają wszystkich potencjalnych zagrożeń. Nie twierdzę, że uczęszczanie na kurs wyeliminuje wszystkie niebezpieczne sytuacje jednak jestem przekonany, że w znaczący sposób przyczynia się do zachowania bezpieczeństwa na drodze.  Jednak trzeba sobie zdać sprawę z tego, ze nawet najlepszy kurs nie zastąpi racjonalnego myślenia.

Ostatni bastion głupoty

Śmiem twierdzić, że z faktu jaki płynie ze złagodzenia przepisów dotyczących kierowania motocyklem nie wyniknie nic dobrego. Przyglądając się obecnemu projektowi ustawy oraz przysłuchując się opinii znajomych stwierdzam, że zdrowy rozsądek jeszcze nie wymarł, przynajmniej u niektórych. Bo część logicznie stwierdziła, że pomimo posiadania prawa jazdy kategorii B nie wsiadłaby na motor bez wcześniejszego przeszkolenia. Moim zdaniem bardzo rozsądnie. Ale co z wybitnymi jednostkami, które twierdzą, ze wymiatają za kółkiem i są nieśmiertelni? Ułatwienie dostępu do motocykla to trochę tak jak ułatwienie idiocie dostępu do posiadania i korzystania z broni. Pół biedy jest zastrzeli sam siebie, szkoda, jeśli zrani kogoś innego.

Argumenty typu, że na zachodzie tak jest i to działa jakoś do mnie nie trafiają. Ciężko o kulturę na drodze względem jednośladów. Nie mówię, ze to wina kierowców czterech kółek, o nie. Dużą, a nawet znaczącą winę za ten fakt ponoszą sami motocykliści. A przynajmniej jednostki nieobdarzone intelektem, które wystawiają opinię całej grupie. 

Jeśli już tak bardzo chcemy ułatwić dostęp do motocykli o małej pojemności silnika, to niech, chociaż obowiązkowe będzie kilka godzin z instruktorem w celu zapoznania się z maszyną jaką jest motocykl. Może w jakiś sposób podniesie to poziom bezpieczeństwa. I na koniec takie krótkie pytanie. Kiedy motocykl ma pierwszeństwo?

Mariusz Grabowski



Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Gmoto] *.dynamic.chello.pl

    Ja akurat w pełni się z Tobą zgadzam - jeśli tak bardzo zależy im na uprawnieniach, powinni przejść chociaż jakiś skrócony kurs, w którym jak wspomniałeś, zobaczyliby, jak motocykl zachowuje się na mokrej czy oblodzonej powierzchni.

© Marudzić każdy może
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci